A A A
Niespodzianka w Łańcucie

W klubie policzono finanse i… do Łańcuta zespół Kotwicy pojechał (a tak naprawdę, to poleciał) w dniu meczu. Tym sposobem na wyjeździe zaoszczędzono spore pieniądze, natomiast przeciwnikowi, jak się okazało, zafundowano przy okazji ogromny stres. Mało kto wierzył, że po pokonaniu nieomal tysiąca kilometrów i zmęczeniu podróżą, beniaminek tak przyciśnie lidera zaplecza PLK.

A ciśnienie zaczęło się już od pierwszych chwil zawodów. Ze skutecznością 75 procent, "Czarodzieje" weszli w sobotni mecz (11 marca). Pierwsza odsłona na takim niesamowitym procencie, spowodowała, że kibice Sokoła przyzwyczajeni do spokojnych przewag podkarpackiej drużyny w swojej hali, trochę przycichli, a sami zawodnicy nie byli w stanie przeprowadzić akcji, mogących dać im dłuższe prowadzenie. 2:7 w trzeciej minucie, 7:12 w piątej. Tylko na chwilę łańcucianie wyszli na prowadzenie w siódmej minucie (18:16), ale zaraz do gry wrócili goście. Honoru gospodarzy bronił M. Klima (13 pkt.), natomiast wśród przyjezdnych brylował Patryk Przyborowski (10 pkt.). Druga kwarta rozpoczęła się od punktów Patryka i choć na chwilę inicjatywę przejęli miejscowi, to od czwartej minuty zaczęli trafiać wszyscy kołobrzeżanie. Siedmiu z nich po kolei trafiało do basketu, przy czym Patryk i Daniel Grujić dwukrotnie. Gospodarze próbowali się odgryzać, ale nie potrafili zatrzymać dobrze przeprowadzanych ataków rywali. Była to najlepsza część meczu w wydaniu ofensywy Kotwicy. Na doskonałą zespołowość i umiejętność dzielenia się piłką, miejscowi nie umieli znaleźć recepty, przez co pod koniec pierwszej połowy, przegrywali już dziewięcioma "oczkami" i tylko rzut J. Koszuty (do zeszłego sezonu gracza Spójni) trzynaście sekund przed syreną, zmniejszył przewagę gości do sześciu punktów (38:44).

Po przerwie w hali zrobiło się głośniej, bowiem seria Sokoła wydłużona została do 10 punktów. Wydawało się, że wróciły koszmary trzecich kwart w wydaniu Kotwicy, bo w drugiej minucie (potem jeszcze w trzeciej i piątej) gospodarze objęli prowadzenie. Po połowie odsłony doszło ono nawet do pięciu "oczek" (55:50), ale to na sobotę było tyle. Trener Paweł Blechacz, zadysponował grę strefą, która kilkukrotnie złamała atak przeciwników. Nie weszło im też parę rzutów spoza niej. Po tak dobrych obronach, wróciły siły i werwa, a wraz z nimi poprzednia dyspozycja rzutowa. Pierwszy trafił Adrian Suliński, a potem włączył się Paweł Pawłowski najpierw dobijając swój rzut, a następnie w ciągu 40 sekund zaliczając dwie "trójki" (druga 5 sek. przed końcem). Ze stanu 55:50, zrobiło się 57:60, co prawie zupełnie rozstroiło lidera, tym bardziej, że ostatnią kwartę celnym lay-up’em rozpoczął Dawid Mieczkowski. Po zbiorowej mobilizacji, w czwartej minucie Sokół wyrównał, a nawet chwilowo wyszedł na prowadzenie. Zmieniło się ono jeszcze dwa razy, by stanąć przy Kotwicy. I choć jeszcze minutę przed końcowym gwizdkiem łańcucianom udało się doprowadzić do kolejnego remisu (71:71), "kosz" Adriana Sulińskiego załatwił sprawę. Kołobrzeżanie zagrali bez respektu dla lidera, nie mieli też w meczu dla niego litości. Wykorzystali jego dzisiejsze słabostki, choć nie było to wcale łatwe. W zawodach było dziewięć remisów, a prowadzenie zmieniało się dwanaście razy. Najwyższą, dziewięciopunktową przewagę miała Kotwica (Sokół 5 pkt.). Kotwica prowadziła 22 i pół minuty (Sokół 11min.) i wygrała punkty po stratach (19:12), spod kosza (40:36), jak i po szybkim ataku (16:11). Oba zespoły grały czysto, popełniły tylko po 12 fauli (w tym także techniczne), dających im po siedem rzutów wolnych. Max Elektro miał więcej zbiórek (35/29), ale mniej asyst (18/24). Kolejny raz kołobrzeżanie wygrali mecz skutecznością rzutów (54,4 procent., prawie 66 proc za "dwa"- Łańcut 42 proc.), jak też pełną determinacją w obronie.

Max Elektro Sokół Łańcut - Kotwica Kołobrzeg 71:73
(22:23 | 16:21 | 19:16 | 14:13)

Sokół: M.Klima 21 (11 zbiórek), S.Szymański 14, M.Sroka 11, M.Zywert 9 (7 asyst), J.Koszuta 7, B.Czerwonka 7, R.Kulikowski 2, K.Krajniewski 0, J.Balawender 0
Kotwica: P.Przyborowski 19 (3x3), A.Suliński 15 (2x3, 5 zb., 7 as.), P.Pawłowski 12 (2x3, 4 zb.), Ł.Bodych 9 (4 zb., 2 as., 2 przechw.), D.Mieczkowski 7 (6 zb., 4 as.), D.Grujić 6 (5 zb., 4 as., 2 przechw.), D.Neumann 3 (1x3, 3 zb., 3 as.), K.Hanke 2, G.Dobriański, P.Dzierżak

Po meczu trener P. Blechacz zwięźle skwitował grę swoich podopiecznych: "Chłopcy sprawili się bardzo dobrze, dali dzisiaj z siebie wszystko. Zagrał i wygrał zespół. Słowa uznania dla wszystkich, bo wszyscy ciężko pracowali, wypełniając nasze przedmeczowe założenia. Gratuluję im". Po 27. kolejce Kotwica z dwunastoma zwycięstwami zajmuje 9. pozycję. Pozostają jej mecze z Pogonią Prudnik (6 lokata - 15 zwycięstw), Rosą Radom (10 lokata - 11 wygranych) i Zniczem Pruszków (13 poz. - 10 wygranych). Jeśli je wygra, zagwarantuje sobie spokojny byt w 1 lidze, bez konieczności udziału w fazie gier play-out (drużyny z miejsc 9 - 10 kończą rozgrywki, podczas gdy z miejsc 11 - 16, grają o utrzymanie). Na pierwsze ze wspomnianych zawodów Kotwica zaprasza do Milenium 18. marca o godz.18.00.

REWITALIZACJA MIASTA

Rewitalizacja Miasta Kołobrzeg

Rewitalizacja Miasta Kołobrzeg

zobacz serwis

PORTAL DLA SENIORA

Karta Seniora

Karta Seniora

zobacz serwis

BAZA ZABYTKÓW

Kołobrzeskie Zabytki

Kołobrzeskie Zabytki

zobacz serwis

KOŁOBRZESKA ŻEGLUGA PASAŻERSKA

KołobrzeskaŻegluga Pasażerska

Rejsy na Bornholm

zobacz serwis

KANAŁ YOUTUBE KOŁOBRZEG

Klimatyczny Kołobrzeg 2017
Port Pasażerski
Marina Solna
Kanał Filmowy Youtube Miasta KOłobrzeg

GALERIA FOTO

Kołobrzeg
Kołobrzeg
Inwestycje
Sport
Wydarzenia